wtorek, 22 kwietnia 2014

Rozdział 2


Szybko zleciały mi lekcje. Po szkole poszłam do kawiarni. Codziennie w niej byłam. Uwielbiałam pić tam kawę i jeść szarlotkę.Zazwyczaj spędzałam tam dużo czasu, lecz teraz musiałam troszeczkę przyspieszyć moje delektowanie się, ponieważ podjęłam pracę w lodziarni. Cieszyłam się, bo to moja pierwsza praca. Nie wiele w niej zarabiałam ale zawsze chciałam mieć swoje pieniądze i to co sobie sama kupię, bo w domu dziecka prawie nic nam nie dawali. Zawsze dostawaliśmy tylko książki od ludzi, którzy nam pomagali. Ubrania zazwyczaj mieliśmy po kimś.W pokoju mieliśmy tylko łóżko, biurko i jakieś stare krzesło. Na dodatek ściany były brudno różowe. Łazienkę mieliśmy wspólną na 10 dzieci. Ja byłam najstarsza z "Bandy Łazienkowej". Zawsze chodziliśmy według wieku. To było męczące, ale nie było wyjścia. Przed snem zawsze modlitwa. W sumie to nie był żaden rygor, jestem wierząca. Nigdy nie można było wrócić około godziny 20. Zawsze trzeba było przychodzić przed 19:30. To było męczące. Chciałam zawsze wychodzić na imprezy czy coś w tym stylu ale po prostu nie mogłam. Regulamin tego zabraniał.Jak ktoś się spóźnił to szedł do zimnej, wilgotnej piwnicy na całą noc. Tak, to było straszne, ale uczyło porządku i przestrzegania zasad. Ja na szczęście nigdy się nie spóźniałam. Pattie zawsze do mnie dzwoniła o 19 i mnie upominała żebym pamiętała o wróceniu na czas. Tylko ona się o mnie martwiła i wiedziała jak bardzo nie lubię wilgoci i ciemności.Zawsze mówiła mi, że traktuje mnie jak córkę, a ja zawsze mam łzy w oczach. To był dla mnie zaszczyt. Cieszę się, że ją mam. Z tego co wiem to tylko o mnie się tak troszczy. Mówiła mi, że ma syna. Opowiadała także, że praktycznie on jej nie traktuje jak mamę tylko bankomat. Dla mnie to było straszne, bo Pattie była miłą, krucha kobietą. Zauważyłam, że jest też wrażliwa. Zawsze gdy mi o nim opowiadała byłam przerażona. Nie wiem jak można było traktować tak swoich rodziców, którzy Cię kochają. Dupek powinien traktować swoich rodziców wspaniale. Gdyby chociaż na tydzień był w domu dziecka nauczyłby się szacunku. Nie wiedziałam kim był ten chłopak i nie chciałam go poznać. Wystarczyło mi, że Pattie cierpiała. Wiedziałam, że gdybym go spotkała wygarnęłabym mu wszystko. Szkoda mi jej. Ona mi mówiła jeszcze, że jej mąż traktuje ją podobnie. Gdy mi opowiadała strasznie smutno mi się robiło i chciałam ją jakoś stamtąd zabrać. Jednak nie miałam pomysłu. Wątpię, że w ogóle by się na takie coś zgodziła, bo pomimo tych wszystkich krzywd, ona nadal ich kocha. Jest strasznie silną kobietą, podziwiam ją. Dla mnie jest wzorem i przykładem.Dochodziłam już do lodziarni gdy nagle poczułam jak ktoś mnie złapał za rękę. Przestraszyłam się. Odwróciłam się i zobaczyłam Biebera.
-Co się stało?
-Um... Nic.
-To dlaczego mnie zatrzymałeś?
-W sumie nie wiem. Może spotkałabyś się ze mną jutro o 19?
-Mógłbyś trochę wcześniej, bo o 19 jestem zajęta? -nie mogłam powiedzieć mu prawdy-pomyślałam
-Um... O 16-18 mam trening więc raczej nie mogę. Ale... Może spotkamy się w środę po szkole? Chyba że po szkole jesteś zajęta...
-W środę mam czas, dziękuję.
-Spieszyłaś się chyba gdzieś. Mam rację?
-Oh tak.. Do zobaczenia Justin.
-Pa.. Um.. Avalanna.. Tak?
-T-tak-lekko się uśmiechnęłam.
-To do zobaczenia Avalanna- szczerze się uśmiechnął, chyba że umie bardzo dobrze grać.
Dalej szłam w stronę skromnej lodziarni. Oczywiście zastanawiałam się o co może mu chodzić. Nie powiem, że nie, ale się strasznie bałam. Gdy już doszłam do lodziarni okazało się, że jest już zamknięta. Byłam strasznie zdziwiona. Dalej po głowie chodziła mi myśl czego może ode mnie chcieć. Nie tyle bałam się spotkania co miejsca, w którym się spotkamy. Nie wiedziałam w co mogę się ubrać. Myślę, że mogę porozmawiać z Pattie. Wydaje mi się, że ona rozwieje wszystkie moje obawy. Pomyślałam, że nic tu po mnie, zawróciłam i szłam powoli do domu dziecka. Był lekki wietrzyk. Delikatnie rozwiewał moje włosy. Uwielbiam taką pogodę. Chyba dopiero po godzinie doszłam do "mojego domu". Weszłam do środka, a dzieci rzuciły się i mnie przytuliły. Kochałam je, wiem przez co przeszły i je rozumiem. Zazwyczaj przychodziły do mnie z problemami. Byłam dla nich jak matka, której większość dzieci nigdy nie widziało. To było smutne, ale zawsze starałam im się jak najlepiej pomóc. Dla mnie to były malutkie aniołki, bez których obecnie nie wyobrażam sobie życia. Gdy już się ode mnie "oderwały" poszłam na górę. Po wejściu zobaczyłam znajomą twarz. Była to Pattie. Ucieszyłam się na jej widok. Rzuciłam się w jej ramiona. Odwzajemniła uścisk. Tak bardzo się cieszyłam, że ją widzę. Wydaje mi, że to dobry czas na rozmowę o tym spotkaniu. Jednak wyprzedziła mnie i pierwsza zaczęła rozmowę.
-Słuchaj Avalanna. Jestem taka szczęśliwa, bo mój syn pierwszy raz umówił się z dziewczyną i przyjdą razem do nas do domu. Tak bardzo się cieszę.
-Oh to wspaniale. Mam nadzieję, że będzie idealna dla niego. Mówił Ci coś o niej?
-Mówił, że jest bardzo atrakcyjna i mądra.
-To się bardzo cieszę. Wydaje mi się, że przypadnie Ci do gustu. Właśnie też chciałam porozmawiać o spotkaniu. -Zawahałam się- zaprosił mnie na spotkanie taki kolega z klasy, nie wiem co mam myśleć. Wiesz przecież, że zawsze byłam szarą myszką. Nigdy prawie nie rozmawialiśmy. Jeszcze ten ostatni incydent...
-Nie przejmuj się. Może w końcu zrozumiał że jesteś bardzo fajna. Na pewno dobrze będziesz się bawić. A wiesz gdzie się spotykacie?
- Nie wiem, boję się. Nie powiedział mi, może to ma być "niespodzianka".
-I tak się nie przejmuj. Jak chłopak robi niespodziankę to zazwyczaj są one fajne. A kiedy się spotkacie?

-W środę po szkole. Nie wiem w co mam się ubrać- skrzywilam się.
-Chcesz iść jutro na zakupy?
-Ale ja nie mam pieniędzy...
-Ja stawiam- uśmiechnęła się do mnie. Miała uśmiech podobny do Justina.To było bardzo dziwne, ale postanowiłam nie zawracać sobie tym głowy.
-No nie wiem, nie będę czuła się komfortowo
-Zawsze chciałam mieć córkę i chodzić z nią na zakupy. Proszę daj mi zafundować chociaż tobie.
-Okej, ale pod jednym warunkiem.
-Jakim?
-Pod takim, że nie będziesz kupować wszystkiego co popadnie. Nie chcę aby dzieciakom zrobiło się smutno.
-Okej.
Uśmiechnęłam się lekko i położyłam się na łóżku, a Pattie za mną. Często tak robiła. Czułam się bezpieczna i potrzebna w jej ramionach. Po chwili usłyszałam piękny śpiew przy moim uchu. Odwróciłam się i pocałowałam ją w policzek.
-Kocham Cię najmocniej na świecie mamo- szepnęłam
Nie wiem kiedy ale usnęłam. Poczułam tylko jak Pattie przykryła mnie kołdrą.Gdyby nie ona, chyba dawno mnie by tu nie było. To ona pomogła mi przejść przez to piekło. Nie wiem kiedy i nie wiem jak mogę się jej odwdzięczyć za to wszystko. Około 6 zadzwonił mój budzik. Żadne dziecko z "bandy łazienkowej" nie wstawało o tej porze więc była wolna łazienka. Zobaczyłam, że miałam na sobie te same ubrania co miałam wczoraj w szkole. Musiałam je zmienić. W szybkim tempie wzięłam ręcznik, ubrania i wskoczyłam pod prysznic, tego było mi trzeba. Uwielbiałam chłodną wodę spływającą po moim ciele. To był jedyny moment w dniu w którym mogłam być sama. Gdy brałam prysznice, to odrywam się od wszystkich problemów. Niestety nie trwało to długo, bo usłyszałam krzyki dzieci.


--------------------------------------------------

Czytasz = Komentujesz

jeżeli Chcesz się z nami skontaktować lub chcesz być informowany o rozdziałach. Podamy wam nasze twittery i facebooki

4 komentarze:

  1. Nsjdjsjkzksodjsjsjb *-* GENIALNY !!! xo

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetneeee ♥ Podejrzewam, że Justin będzie synem Pattie, ale muszę poczekać do następnego rozdziału żeby się upewnić :*

    OdpowiedzUsuń
  3. To jest świetne ^.^ ………

    OdpowiedzUsuń